FW 200 Condor ulega awarii podczas lotu z Tempelhof do Riem

Kierownictwo Lufthansy organizuje przeniesienie kierownictwa do Monachium. Ostatni lot prywatnej linii lotniczej ze stolicy Berlina do Monachium zakończył się tragicznie kulą ognia nad Piesenkofen pod Regensburgiem.

FW 200 Condor ulega awarii podczas lotu z Tempelhof do Riem

W sobotę 21 kwietnia 1945 roku Focke Wulf 200B-2 Condor D-ASHH „Hessen” wystartował z Berlina-Tegelhof około 20:20 lotem transferowym kontroli lotów DLH z Berlina do Monachium. Był to ostatni lot prywatnych linii lotniczych ze stolicy Rzeszy Berlina po zamknięciu pierścienia wokół Berlina przez Armię Czerwoną pod koniec II wojny światowej.

Kilka dni wcześniej kierownictwo Lufthansy zdecydowało się przenieść alternatywne kierownictwo do Monachium. Ze skutkiem natychmiastowym do Monachium skierowano 35 pracowników Lufthansy.

Około godziny 21.45 dał się słyszeć odgłos silnika Focke Wulfa z północnego wschodu, nadlatującego z Berlin-Tempelhof i zbliżającego się do lotniska Monachium-Riem.

Pogoda była wyjątkowo zła z silnymi wiatrami i silnymi opadami śniegu. Lądowanie zatem nie wchodziło w rachubę! Kapitan lotnictwa August Künstle wykonał pętlę Focke Wulfa w kierunku wschodnim, mając nadzieję, że lądowanie będzie możliwe po usunięciu opadów śniegu i lepszej widoczności. Ruch radiowy został poważnie zakłócony przez zakłócenia atmosferyczne.

Niedługo później niektórzy mieszkańcy w promieniu około 10 kilometrów wokół Piesenkofen zobaczyli płonący na nocnym niebie Focke Wulf 200B-2 Condor. Maszyna zrobiła długą rundę, jasno oświetloną w środku i warknęła niezwykle głośno. Następnie maszyna ogoliła wierzchołki drzew w lesie, kondor został podciągnięty po raz ostatni, a następnie rozbił się - około 500 metrów na północny wschód od Piesenkofen, Gde Egglkofen - bezpośrednio na drodze Piesenkofen-Jesenkofen. Samolot wwiercił się prawie pionowo w poszycie lasu i pozostawił jedynie małą, okrągłą ścieżkę między drzewami w lesie. Po katastrofie maszyna dusiła się i paliła przez około trzy dni. Trzy silniki i długi kadłub tkwiły głęboko w dnie lasu. Skrzydła wyglądały jak „akordeon”.

W katastrofie zginęło około 25 osób. Początkowo zakładano, że w samolocie lecieli m.in. Hitler, Goebbels i Góring, którzy mogliby chcieć lecieć do Hiszpanii*, ponieważ był to ostatni lot prywatnej linii lotniczej ze stolicy Berlina przed końcem Druga wojna światowa. Podejrzenie to można było obalić dopiero po opublikowaniu listy pasażerów.

Śledztwo w sprawie katastrofy samolotu trwało do 9 grudnia 1954 roku. Tutaj przed III Senatem Bawarskiego Państwowego Sądu Socjalnego w Monachium ogłoszono wyrok, według którego samolot Focke Wulf 200B-2 Condor D-ASHH „Hessen” rozbił się tragicznie , których przyczyny tkwią wyłącznie w strefie zagrożenia charakterystycznej dla cywilnych operacji lotniczych, ale nie na wpływach wywołanych wojną.

* Do końca tajemnicą pozostaje fakt, że dzień przed startem, 20 kwietnia 1945 r., hiszpańskie Ministerstwo Lotnictwa wydało D-ASHH pozwolenie na lądowanie w Barcelonie. 21 kwietnia, w dniu katastrofy, radiostacja w Barcelonie otrzymała wiadomość startową od D-ASHH za pośrednictwem monachijskiej stacji radiowej, która również przekazała Barcelonie, że samolot przeleciał nad Monachium. Później Barcelona otrzymała wiadomość od D-ASHH przez monachijską stację radiową: „Latam bezpośrednio do Barcelony”. To była ostatnia wiadomość od D-ASHH.

Źródła: dorf-binabiburg.dearlan.deschmiede-scheidhammer.delufthansa.com

pl_PLPolski